Czy napewno chcecie kota?

Ale, czy na pewno chcecie kota?

 

    Czasami zastanawiam się czy ludzie, którzy biorą kota do domu mają świadomość, że oprócz radości z nowego członka rodziny biorą sobie na głowę obowiązki i „kłopoty”.

Postanowiłam napisać tekst który odstraszy potencjalnych „niedojrzałych” nabywców kotów, którzy żyją w przeświadczeniu że taki kot, to żaden problem a tylko sama przyjemność.
 
Otóż drodzy Państwo: Kot nie tylko je, śpi i przychodzi na kolana się pogłaskać.Oprócz wymienionych tu czynności  kot jeszcze : bawi się, drapie, wymiotuje, siusia, robi kupę, zdarza mu się chorować, ma złe humory, puszcza brzydko pachnące bąki, nawet chrapać potrafi!
 
    Chciałabym uświadomić przyszłym nabywcom kociaka,  że biorąc do domu śliczną kuleczkę muszą być przygotowani na wszelkie „przyjemności”  z tego tytułu.
 
 Oto Najczęściej występujące niedogodności posiadania KOTA:
 

1.       Alergia – Ci którzy chcą kupić kociaka w  hodowli powinni najpierw odwiedzić hodowcę, pobyć z kotami i organoleptycznie sprawdzić czy nie pojawia się reakcja alergiczna.  Nie jestem w tym zakresie specjalistą, i doskonale wiem że sytuacje alergiczne u różnych ludzi wyglądają przeróżnie. Jednak należy przygotować się psychicznie, fizycznie i finansowo na okoliczność wystąpienia tego schorzenia.

2.       Kot  nie daje w nocy spać – małe kocię ożywia się w godzinach późno wieczornych i wczesno porannych. Niejednokrotnie o 4 nad ranem obudzić nas może szelest ulubionego rękawa, jaki w przypływie czułości kupiliśmy kotu  lub odgłos turlanej po parkiecie kuleczki. Ale nie łudźcie się Państwo, że jak pochowacie kotu zabawki na noc, to was nie obudzi, nie!. Kociak znajdzie sobie inną zabawę, której skutki nie koniecznie będą ciche a już na pewno nie bezbolesne. 

3.       Kot drapie meble – Bez drapaka drapie, czasem nawet drapak nie pomaga bo kot nie jest nauczony z niego korzystać. Skórzane kanapy – koty ich nie drapią ale biegając po nich rysują skórę pazurami – po pewnym czasie zauważycie drobne uszczerbki .

Reasumując: jeśli macie drogie kanapy i są dla was bardzo ważne i w absolutnie nie mogą się zniszczyć, porzućcie myśl o wzięciu kota do domu. Kot nie tylko będzie wbijał pazurki w kanapę ale jeszcze zostawiał na niej sierść!!!

4.       Kot niszczy  kwiaty doniczkowe – tak, koty lubią grzebać w doniczkach,  podżerać liście, a jeśli tylko kwiaty stoją na parapecie zrzucać je z powodzeniem na ziemię. Przecież parapet to miejsce dla kota!

Zapaleni  miłośnicy domowej flory powinni przemyśleć chęć posiadania kota.

5.       Kot załatwia się  poza kuwetą – niestety jest to problem i to nie tylko, dlatego że niszczy nam łóżko, kanapę czy cokolwiek innego. To problem bo jest to znak że z kotem dzieje się coś niedobrego!!! Biorąc kota do domu musimy założyć, że może się coś takiego przydarzyć. I w żadnym wypadku nie należy kota za to karać. Więc jeśli jesteście bardzo wrażliwi na widok czy zapach kocich ekstrementów  może nie powinniście się opiekować kotem.

6.       Kot wymiotuje na dywan – tak , koty wymiotują. Nie zdarza się to często i można ten problem zniwelować, ale nie można tego uniknąć.  Koty wymiotują, a zwłaszcza na dywanie. To jakaś niezwykła zagadka dlaczego w zmywalne powierzchnie podłogi nie zachęcą kota do pawia a mały puchaty chodniczek w nadarzającej się okazji zostanie prze zeń udekorowany.

7.       Kot zostawia wszędzie sierść – taka już natura kotów, sierść bywa różna. Szczególnie uprzykrzająca życie jest sierść

8.       Kot robi kupę w kuwecie, chwilę po tym jak wejdą do domu goście. To tak zwana Kupa Powitalna. Niektóre koty tak mają. A  goście mogą upajać się wysprzątanym i pachnącym domem .

9.       Kot puszcza bąki. Tak szczególnie po tłustej karmie!

10.    Kot wysypuje piach z kuwety – żadna ale to żadna kuweta nie zabezpieczy przed Kocik żwirkiem rozsypanym wokół kuwety. Koty wynoszą go na łapkach, wysypują zawziętym zakopywaniem lub po prostu ten żwirek pojawia się na podłodze w magiczny sposób.

11.    Kot choruje –  zwykle wtedy kot  jest potulny i grzeczny, albo się w ogóle nie pokazuje nam na oczy. Ale leczenie to dopiero mitręga! Nie dość że trzeba kota złapać, wsadzić w transporter i zawieść do weterynarza to jeszcze wizyty są drogie i najczęściej nie kończy się na jednej.  Dodatkowo kot zaczyna chorować zawsze w najmniej spodziewanym momencie, komplikując zwykle skutecznie życie opiekuna. Jeśli nie lubicie wydawać pieniędzy na weterynarza i jeździć do niego o różnych dziwnych porach, porzućcie myśl o sprawieniu sobie kota.

 

 

To główne problemy z jakimi mogą zetknąć się posiadacze Kota nie mający pojęcia z czym się to wiąże. Nie chciałabym jednak dać do zrozumienia że nie można z tym żyć. Lepiej od razu założyć, że się zdarzy. Wtedy oszczędzamy sobie nerwów i jesteśmy bardziej przewidujący.