Mistik- w domu wołana: „Misi” lub „Królewna”- od czasu do
czasu „Łaskawa pani"
Mistik została wybrana bardzo starannie, jej mama Fanusia zauroczyła od pierwszego zdjęcia, rozpoczęliśmy korespondencję z przemiłą właścicielką hodowli Von Russkaya ze Szwajcarii i już po jakimś czasie lecieliśmy do kraju najlepszych zegarków i banków na świecie. Mistik pochodzi z "dobrego domu". Miała cztery miesiące, kiedy do nas zawitała, była najgrubsza z miotu i niestety tak jej już zostało. Ciągle wahamy się czy aby przypadkiem nie rozpocząć z nią odchudzania. Nie jest chorobliwie gruba, ale na tle innych kotek, brzuszek ma imponujący. Nic dziwnego, kiedy zaczynam sypać jedzonko w miski ona pierwsza kręci się przy nich, bywało też tak, że jako pierwsza zaczynała konsumpcję i jako ostatnia ją kończyła. Po doświadczeniach z Klarą, w którą niemalże jedzenie trzeba wyło wmuszać, patrzenie jak Mistik trzęsą się uszy przy jedzeniu to czysta przyjemność. Misi jest bardzo zrównoważona, prawdziwie stateczna i dostojna, nie zdarzyło jej się nigdy nic głupiego, nigdy nawet przypadkiem niczego nie strąciła z szafki. Jako matka debiutowała w 2006 roku, zanim jednak zajęła się macierzyństwem zrobiła szałową karierę na kocich wystawach. Wywalczyła sobie już tytuł Interchampiona. Misi Dała nam kocięta: Dior, Fuji, Fujitsu i Flatron, Kioto, obecnie wychowuje miot N.
Wystawy:
|